Jak spieprzyć dobrego bloga

Masz pomysł, masz chwilę czasu i myślisz, że założysz bloga i zostaniesz influencerem. Ale potem myślisz, że takich, jak Ty są tysiące, wiec zrobisz coś żeby się wyróżnić. Np. będziesz pisać w jakimś konkretnym stylu, będziesz mieć zajefajną grafikę. Będziesz mieć blog o określonej tematyce, a nie o wszystkim i niczym. Będziesz pro. Wszyscy Cię pokochają. Kojarzycie to z czymś?

No właśnie. Peggy i Betty przegadały miliony godzin na temat bloga (zaniedbując po drodze domy, dzieci i mężów). Wymyśliły lata pięćdziesiąte, kult idealnej gospodyni, amerykański sen o pralce i piekarniku. Znalazły cudnego grafika, opłaciły serwer. Coś tam nawet napisały. Założyły profil na Facebooku. A potem było dup.

Zepsuły. Koncertowo. Zabrakło regularności. Zabrakło właściwie wszystkiego. I dziś podzielą się z wami poradami, jak pozwolić by blog leżał i zdychał.

  • Nie miej czasu.

Betty i Peggy naprawdę nie miały czasu, serio, serio. Wierzycie? Nie? No to macie rację. Nie ma chyba na świecie większej wymówki niż brak czasu. Magiczne “nie mam czasu” usprawiedliwia wszystko, choć tak naprawdę nie usprawiedliwia nic. Nie masz naprawdę ani 5 minut wolnego w ciągu dnia? Jak wynotujesz sobie, co robisz i ile to czasu zajmuje, odkryjesz nagle niesamowite pokłady czasu, który przepieprzasz na oglądanie śmiesznych zdjęć kotków, filmików na temat Ucha pewnego prezesa, szwendanie się bez celu, bezproduktywne gapienie w okno. I nie nazywaj tego odpoczynkiem. To zwykły brak organizacji. Chcesz mieć czas? To go sobie znajdź!

  • Nie miej męża.

Niekoniecznie zaraz rozwód. Wystarczy wyjazd męża. Tak się u jednej z nas zdarzyło. Więc nie można było pisać. Naprawdę! Nagle wszystko zostaje na twojej kobiecej głowie i jesteś zarobiona po uszy i masz czasu wolnego  za mało. Chodzisz przemęczona, wkurzona, zniechęcona. No to może jednak o tym napisz? Oczywiście, że masz mniej czasu. To prawda. Ale czy nadal nie masz zupełnie czasu? Może przyjechała babcia? Babcia to zresztą też dobry temat. Zależy Ci na blogu? Znajdź więc czas! Albo napisz, jak masz ochotę walnąć męża. Temat rozwinie Peggy. Niekoniecznie bicia mężów, bardziej zostawania samemu z dwójką, domem, pracę, karierą.

  • Miej dzieci.

Dzieci to tornado. Nie wiadomo, czy mają jakieś stałe, czy składają się wyłącznie ze zmiennych. Zmiennych nastrojów, zmiennego znoszenia chorób, zmiennego chodzenia do żłobka/szkoły/przedszkola. Planujesz sobie miły czas wolny, który poświęcisz na bloga, a tu nagle dziecko ma jelitówkę i sprzątasz rzygi, przebierasz, śpiewasz, czytasz, sprzątasz i tak w kółko. Peggy i Betty o brak czasu obwiniają dzieci. Bo wymyślają sobie jakieś choroby, zajęcia. No normalnie nie ma człowiek czasu dla siebie. Tylko, że blog ma być o dzieciach, więc jakby trudno bez nich pisać. Poza tym dzieci to nie tylko obowiązki ale i frajda. Serio! Chcesz pisać o dzieciach? To znajdź czas! Jelitówka nie trwa miesiąc przez 24 godziny na dobę.

  • Źle układaj priorytety.

No i mamy winnego. Betty i Peggy są słabe w układaniu zadań. Jednak na pierwszym planie jest zapewnienie sobie i dzieciom dachu nad głową, jedzenia, ogarnięcia rzeczywistości realnej, a później wirtualnej. Bijemy się w piersi, że schrzaniłyśmy sprawę. Zawsze coś lądowało na pierwszym planie, przesuwając wpisy na kolejny punkt na liście. I tak to trwało, trwało. Ileż razy gadałyśmy na temat wpisu, który nigdy nie powstał, a był genialny, albo o wpisach, które są prawie ukończone, ale wymagają doszlifowania. Nie zmienimy mężów, dzieci, konieczności zarabiania – no chyba że wygramy w Lotto, więc po prostu musimy traktować bloga na równi z innymi obowiązkami. Musi zająć ważne miejsce w naszym życiu, albo kicha. Jak coś innego będzie priorytetem, to bloga nie będzie.

  • Nie miej bullet journala albo innego zeszyciku, w którym zapisujesz, co masz zrobić.

Zapisane jest lepsze niż pomyślane. Wszystkie noworoczne porady life coachów sprowadzają się do tego jednego zdania. Zapisać, żeby pisać bloga. Bo inaczej zniknie z listy zadań. Najpierw jednego dnia, potem kolejnego, a potem dni zamienią się w miesiące. Betty ma swój bullecik, taki prawdziwy w kropeczki i bardzo go lubi. I nawet wpisała w nim „napisać wpis na bloga”. A obok ma krateczkę, żeby wstawić tam ptaszka, jak już to zadanie zrealizuje. No ale wcześniej bullecika nie miała, więc nie zapisywała, więc przesuwała i bloga nie było. Teraz będzie!

  • Wybieraj wino/piwo zamiast pisania.

No bo ciężki dzień był. Mąż marudzi, dzieci marudzą, szef jest prostakiem, szefowa marudzi, za oknem szaro, jest jesień, jest zima, jest lato, wiec jest grill. Trzeba się napić. A wiadomo – pijesz, nie pisz! Rozsądnie więc nie piszesz. Ale jakbyś zapisała w kalendarzu:

  1. blog
  2. picie

to byłby i wpisik i przyjemność. Proste nie? Pamiętaj tylko, że jak pijesz, to miej też trzeźwą opiekę dla dzieci. Tak na wszelki wypadek.

  • Miej ambicje zawodowe.

A może raczej nadmierne ambicje. Bo nie po to studiowałaś, tyrałaś, żeby być TYLKO matką dzieciom i blogerką. Chcesz jeszcze być najlepsza w tym co robisz. Ciągle udowadniasz światu, że to nie pomyłka, że masz takie stanowisko, że na nie zasługujesz. Generalnie to ponoć przede wszystkim kobieca tendencja. Miej ambicje, ale pamiętaj, że nie musisz nic nikomu udowadniać. Będziesz mieć więcej czasu na życie. I bloga.

  • Przeżyj załamanie nerwowe.

To o Betty. Była tam, widziała. Elektrowstrząsy są nadal stosowane w leczeniu depresji, dwubiegunówki i schizofrenii. Pewnie w przypadku innych schorzeń też. No w każdym razie Betty w swoim życiu zaliczyła manię, depresję, dowiedziała się, że ma chorobę afektywną dwubiegunową, długo nierozpoznaną. Jak przeżyć psychiatryk, bycie matką i pracę? Kiedyś będzie na ten temat wpis. W każdym razie całkiem serio – wtedy się dość ciężko pisze. Ale po wyleczeniu ma się kilka niezłych tekstów na bloga.

  • Zakładaj firmę.

To w manii. Jak się wierzy, że można wszystko, to się też wszystko robi. Jak się ma jeszcze tendencje do udowadniania innym, że się da radę i niskie poczucie wartości, to firma może pochłonąć 24 godziny doby. Można się budzić (o 3 w nocy) z myślą o pracy i zasypiać (o 24) z myślą o pracy. Można przestać myśleć o dzieciach, domu. To w tym chorobliwym zakładaniu firmy. Jednak serio – budowanie własnego biznesu od podstaw pochłania sporo czasu. Jednak nie jest to cały czas. Jak masz pasję, masz hobby, masz bloga to zajmij się nimi. Wpisz w kalendarz, zapisz. Zapisz też ODPOCZYNEK. Ważne słowo. Też można o tym napisać notkę, prawda?

  • Bądź super niezorganizowana (patrz punkt o bullet journal).

Czasem lepiej nie mów, że brakuje czasu, że dzieci, że coś. Czasem po prostu jesteśmy niezorganizowane. Czas nam przecieka, miotamy się, kombinujemy. No jesteśmy niezorganizowane. Czasem takie niezorganizowanie jest potrzebne, trudno żyć cały czas z notesem w ręku, planując i odkreślając zadania. Jednak niezorganizowanie to śmierć bloga. Bo trudno zorganizować czas na pisanie. Więc kupujemy te bulleciki i organizujemy. Jak będzie trzeba to udamy się na webinary organizacyjne.

  • Kup psa.

Jak masz mało czasu, to dowal sobie jeszcze i kup szczeniaczka. Będziesz co godzinę wychodzić na psie siku. Będziesz biegać po weterynarzach na odrobaczenia, szczepienia. Będziesz planować wydawanie kasy na smyczki, legowiska, zabawki i książki o wychowaniu psa. Będziesz tracić czas na siedzenie na forach internetowych i czytaniu, jak wychować psa. Będziesz też tracić czas na robienie zdjęć, obrabianie ich i wymyślanie tagów na Instagramie. Bo przecież założysz psu bloga, prawda? Jesteś w końcu blogerką. No i będziesz wychowywać. Uczyć niesikania, uczyć chodzić na smyczy, uczyć nieskakania po ludziach, niegryzienia kapci. No sporo czasu, niemal jak przy niemowlaku. I nie dostaniesz za to 500+. Sorry. Ale możesz założyć bloga o psie. Tylko zaniedbasz bloga o dzieciach. Chyba trzeba iść na ten kurs gospodarowania czasem. No i może pisać o dzieciach i psach.

  • Kup kota.

Kot jest o tyle fajniejszy od psa, że opcję fizjologii załatwia za nas kocia mama i każdy kociak wie, co to kuweta. Jednak weterynarze, wydawanie pieniędzy na zabawki, legowiska, drapaki i inne cuda też jest w pakiecie z kotem. Śledzenie for, czytanie książek, gapienie na bawiącego kotka też. Kopiuję z “Kup psa”, bo pewnie też będziesz  tracić czas na robienie zdjęć, obrabianie ich i wymyślanie tagów na Instagramie. Bo przecież założysz kotu bloga, prawda? Jesteś w końcu blogerką. Idź na kurs zarządzania czasem. Bo chyba chcesz prowadzić tego idealnego bloga o dzieciach, do którego kupiłaś idealną grafikę i na którym masz wpisy rozplanowane na pół roku do przodu. Może napisz coś o dzieciach i kotach?

  • Albo adoptuj (patrz poprzednie punkty).

Zazwyczaj bierzesz psa po przejściach, który potrzebuje uwagi. Ale jak jest dorosły, to jest szansa, że odpada spacer co godzinę. I uczenie zachowania czystości. Bo nie oszukujmy się – na forach i grupach i tak będziesz siedzieć. A mógłbyś pisać! Adopcja kota. Znów na kocim forum? No dokładnie. Jak dokładasz sobie kolejny obowiązek, to nie wykreślaj tego, co robiłaś, tylko przeorganizuj. I planuj. I zapisz.

  • Spędzaj czas na czytaniu innych blogów i załamywaniu się, że nigdy nie będziesz tak dobra.

Myślisz, że wszystko już napisano, a w ogóle to nie umiesz zdjęć robić, kto będzie czytał, jak wokół te wszystkie matki idealne z dziećmi na białej kanapie i matki nieidealne, które już wywaliły swoje frustracje, że są już perfekcyjne i są chujowe, to po co jeszcze. I tak na tym nie zarobię. Zastanów się, po co blog? Bo masz fajny pomysł na wpis, bo masz ochotę czasem coś napisać, bo chcesz spróbować czegoś innego, bo… Masz jakiś powód? Olej wszystko inne. Pisz, znajdź czas, nie oglądaj się na innych, nie załamuj się. Betty weźmie korepetycje z niezałamywania, bo ostatnio pooglądała bloga kobiety z trójka dzieci w ciąży bliźniaczej w idealnym makijażu i w ogóle w ochach i achach i załamała się, że taka nie jest. No wiecie więc czemu Betty nie pisze. Czyta inne blogi i zamartwia się, że nie jest wystarczająco dobra.

  • Miej za mało dzieci.

Masz jedno lub dwoje dzieci. To sorki, z czym do ludzi. Teraz moda na piękne wielodzietne. A w zasadzie patrz wyżej. Masz za mało dzieci, wiec wymagają Twojej uwagi, jakbyś miała taką piątkę, to zajęłaby się sobą i miałabyś czas pisać. Betty i Peggy mają dwójkę. Niby nie jedno, ale nie trzy. Mogę pisać?

  • Miej za dużo dzieci.

Z drugiej strony z tą piątką to więcej prania, gotowania, sprzątania, zajęć dodatkowych, lekcji. A co, jak każde chce inną bajkę na dobranoc? Nie miej za dużo dzieci. Tylko tyle ile chcesz. 500+ się nie kalkuluje. Tutaj działa takie coś jak miłość. A czasem głupota. Dobra, nie chcemy nikogo obrażać. Czasem dwójka też może być nadmiarem.

  • Bądź zbyt mało sfrustrowana.

Niby nie masz humoru, niby nie jest fajnie, niby się frustrujesz, ale jakoś tak trochę, albo nawet nie frustrujesz tylko popadasz w stagnację Albo zaciskasz zęby i działasz. Wszystkie błyskotliwe frustracyjne myśli są zbyt nieuchwytne żeby o nich napisać. Nie sil się na sarkazm. Nie każdy wpis musi być prześmiewczy, idealny, wymarzony. Czasem poddaj się biegowi wydarzeń. I pisz. Twoja codzienność może być dla Ciebie nudna, a inni mogą uznać Twoje pomysły i rozwiązania za ciekawe. Myślałaś kiedyś o tym?

  • Bądź za bardzo sfrustrowana.

Wyluzuj. W głębokiej frustracji pisać się nie da. Może ziółka. Albo napisz używając przekleństw. Wolno. No ale faktycznie Betty i Peggy miały swoje frustracje duże i małe. Przygniotły je one do chodnika. A mogły te ziółka. Bo jak alkohol, to i tak nici z pisania.

  • Myśl za dużo o wpisach, zamiast je pisać.

Betty i Peggy obiecują więcej pisać tutaj, a nie gadać między sobą i na chacie. Bo jakby mniej ze sobą gadały, to byłoby tu więcej wpisów. Bo zawaliły w organizacji czasu, priorytetach, nie zapisały, odfrustrowały się w trakcie pogaduszek. A jeszcze, o zgrozo, gadając piły wino. No i zawaliły bloga. Koncertowo. Z przytupem.

  • Ściągnij sobie program do obrabiania zdjęć.

Pożeracz czasu. Najpierw musisz się nauczyć. Potem bawisz się z każdym zdjęciem. A masz ich dużo, bo robisz zdjęcia dzieciom, kotu, psu. Fotografujesz jedzenie, bo wierzysz, że w końcu w dziale Kuchnia na MF będziesz wrzucać super przepisy. Widzicie jakiś przepis? Zdjęcia mamy za to całkiem ładne.

Mniej więcej tak wyglądały nasze ostatnie dwa lata. Miało być pięknie, wyszło zwyczajnie. Mąż Betty, jak zobaczył wpis stwierdził, że wie, co powinnyśmy zrobić. Betty zagadała na ten temat do Peggy. Peggy spytała – będziemy dostawać wino i czekoladki za każdy wpis? No to ten tego. Możecie nam wysłać czekoladki i wino. Bo mężowi Betty chodziło, żebyśmy zamiast gadać na czatach, gadały przez Skypa i robiły wpisy podcastowe. Tylko, że nie przewidział jednego – Betty i Peggy będą najpierw myśleć, kiedy się umawiać a to gadanie, potem myśleć nad wyborem odpowiedniego programu, potem odkryją, że potrzeba lepszego mikrofonu. Potem zrobią research na temat mikrofonów. I już trzy lata później…

Dobra, wino i czekoladki. Aaaaaa….wino było przyczyną niepisania. Nie ma chyba dla nas ratunku.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Salon, Uncategorized i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Jak spieprzyć dobrego bloga

  1. Tata Potwora pisze:

    Poczułem się zmotywowany do działania. Dziś najpierw napiszę, a dopiero potem otworzę piwo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *