O nas

Witaj w skromnych progach!

Peggy Dash i Betty Wonder zapraszają do swojego domu, gdzie można pogadać o frustracjach i innych blaskach dodatnich i ujemnych macierzyństwa i rodzicielstwa. Miejsce to narodziło się z wielu rozmów na tematy ogólnorodzinne, wychowawcze, feministyczne. Blog to dobre miejsce, żeby w te dyskusje, przemyślenia wciągnąć więcej osób. Motywem przewodnim rozważań było zawsze pytanie, czy kobieta MUSI realizować wszystkie role – idealnej żony, matki, kochanki, których się od niej oczekuje? Betty, choć walczy z tym, uważa, ze MUSI. Na szczęście ma Peggy, która stawia ja do pionu.
Dash i Wonder?

Zaraz, zaraz, a dlaczego właściwie Peggy Dash i Betty Wonder, a nie Krysia i Marysia skoro najwyraźniej jest mowa o polskim podwórku?

Autorki, poza byciem matkami pracującymi, posiadają jeszcze jakieś hobby i pasje. Jedną, wspólną jest fascynacja ikonami kultury amerykańskiej lat 50., a te dwa imiona kojarzą się z wizją sielskiego amerykańskiego przedmieścia, gdzie pięknie ubrane i umalowane gospodynie z gracją poruszały się po funkcjonalnych i olśniewająco czystych wnętrzach swoich domów.

Inspiracją był też film i książka “Żony ze Stepford”. Pięknie odsłania on złudność i fałszywość tej amerykańskiej sielanki. W trillerze Iry Levina te idealne żony okazują się być po prostu robotami, konstrukcją wygodnych mężczyzn. Nieco ciekawszą interpretację daje nam film – tam kobieta postanawia wyłączyć nadmiar ambicji kobiet, bo zauważa, że są one “overstressed, overbooked,under-loved”.

A jeśli Wonder i Ameryka kojarzy się z Wonder Woman, to jest to właściwy trop. Wonder to kolejna ikona, ikona feminizmu. Kobieta wyzwolona, samodzielna, bez męża dzieci. A gdyby Wonder musiała jeszcze walczyć z pieluchami i kaszkami, czy byłaby nadal Wonder Woman czy Stepford Wife? A może próbowałaby pogodzić te role osiągając coraz wyższe poziomy frustracji?
Blogo-dom.

Przeraża nas, że ta sielankowość też atakuje w Polsce. Gazetyni internet pełne są obrazków radosnych bizneswoman z dzieckiem na ręku, uśmiechniętych pań na BIAŁEJ (i czystej!) kanapie i dzieci zjadajacych pięknie przyozdobione babeczki (oczywiście homemade, eko, bezgluten, wegan i coś tam jeszcze). Owszem tak bywa i jest wtedy super fajnie. Częściej jednak idealna matka i bizneswoman biega w chaosie, malując jedną ręką oczy, żeby ukryć cienie, a drugą ręką podaje kaszkę.

Nasza frustracja nie bierze się z bycia matkami, na co dzień jesteśmy całkiem pogodne. Serio!
Do szału doprowadza nas to, że w społeczeństwie kobieta nadal MUSI. Ma być matką idealną, ciągle zauważać potrzeby i emocje dziecka, reagować spokojnie bez krzyku. Do tego musi być pracownikiem roku i udowodnić, że mimo dziecka jest tak zajebista, jak koledzy z pracy. Ma jeszcze gotować, zdrowo, ekologicznie, ze świeżych lokalnych produktów. Jeśli jest się z wielkiego miasta, to ewentualnie może zamówić zdrowy catering, bo pokaże, że nie tylko jest matką pracownikiem, ale jeszcze ma styl. Musi też mieć wysprzątany dom i ciasteczka przygotowane na wizytę gości.
Superbohaterowie z komiksów mieli łatwiej. Naprawdę.

Walczymy z MUSI. Zwłaszcza Wonder walczy, Dash niby wie, że nie MUSI, ale wsparcia nigdy za wiele.

Blog “Matki Frustratki” to dom otwarty (również dla ojców) – jest tu miejsce na pogaduchy w Salonie, zabawy w Bawialni, na wspólne gotowanie i nieudane eksperymenty w Kuchni. Znajdzie się też tu Pralnia, bo czasem potrzeba poprzeklinać i walnąć pięścią w … pralkę. Można się też porelaksować w wannie w Łazience i wyspać w Sypialni. W Sypialni można też inne rzeczy, jeśli nie jest się zbyt zmęczonym udawaniem Wonder przez cały dzień. Rozgość się, czytaj, dyskutuj, pisz. A jeśli czujesz się znieszmaczony przekleństwami (ostrzegamy, mogą sie zdarzyć, zwłaszcza w pralni), to zawsze możesz zobaczyć co u naszych Sąsiadów w sieci.
Zapraszamy!

Peggy Dash & Betty Wonder